Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka
Tylko (s)pokój was uratuje
_ 2010


Jednym z ważniejszych dążeń naszego życia jest bardziej lub mniej świadome poszukiwanie porządku i harmonii. Jakimi drogami do tego celu zmierzają artyści, jak dalece są w stanie poświecić swoje emocje, doświadczenie i życie można się przekonać obserwując sztukę polską nurtu krytycznego od lat dziewięćdziesiątych XX w. Głośna debata o prawie do własnego ciała, sprzeciw wobec poddawaniu go przemocy przez systemy polityczne, społeczne, religijne, w swoim najgłębszym skutku miała przywrócić godność jednostce. Przywrócić ją społeczeństwu jako wartą zainteresowania i akceptowaną z całą jej odrębnością. W wielu przypadkach działania artystów skupione były i są nadal na nich samych, w innych poprzez prace z grupą wykluczonych. Pewnym nowym modelem uzdrowienia relacji społecznych mogłaby być metoda psychologiczna, która stała się kanwą najnowszego projektu Patrycji Orzechowskiej zatytułowanego Ustawienia/ćwiczenia prezentowanego w grudniu 2009 w Gdańskiej Galerii Fotografii MNG. Autorka podjęła się przeniesienia terapii ustawień w formy instalacji fotograficzno-filmowej, zadając pytanie o możliwość przywracania należytego porządku rzeczy: odpowiednich relacji w rodzinie, właściwego stosunku do partnerów, stosownego rozpoznawania i kwalifikowania własnych emocji, które mogą zapewnić wewnętrzny spokój.

Orzechowska odwołała się do kontrowersyjnej dla wielu terapeutów metody tzw. ustawień rodzinnych niemieckiego psychologa, filozofa i byłego zakonnika Berta Hellingera. Hellinger przez blisko 16 lat pracował jako misjonarz z plemionami afrykańskimi, toteż w jego terapii, komunikacja werbalna jest ograniczona do minimum. System mający na celu uzdrawianie splątanych i zerwanych więzi rodzinnych swoistej ich reaktywacji, polega na pracy z grupą, w której poszczególne osoby przyjmują role członków rodziny osoby terapeutyzowanej, tzw. klienta. Za pomocą skodyfikowanych gestów obce sobie osoby opisane określonymi funkcjami: matka, ojciec, żona, dziadek, choroba itd. symulują czyjąś rzeczywistość. Spontaniczność ich działania zaskakuje często klienta. Zależnie od wrażliwości, uczestnicy konstelacji ulegają bardzo silnym emocjom. Krótki opis ich roli przez terapeutę, niejednokrotnie powoduje stan bliski rozpaczy. Jest to przeżycie oczyszczające zarówno dla leczonego, który z pełną jasnością ogląda schemat zaburzeń w swojej rodzinie, jak i dla aktora, który przeżywa nie swój ból. Fakt skłonności ludzi do wprowadzania się w stan głębokiego cierpienia, okazał się dla artystki interesujący. Spoza ram uzdrawiającej dramy wyłoniła się niebezpieczna bliskość sadomasochistycznej praktyki. Lubimy się bać, wzruszać, ekscytować. Dlaczego lubimy też cierpieć? Być może emocjonalny ból jest dziś synonimem i źródłem prawdziwego doznania. Być może samotność, trudności w budowaniu i utrzymaniu relacji z innymi powodowane est przez skupienie na samym sobie. Jak bardzo łatwowiernie poddajemy się silnym osobowościom. Orzechowska przenosząc schematy hellingerowskiej terapii w instalację fotograficzną zadała pytania w jakim stopniu w społeczeństwie jesteśmy wolni a w jakim manipulują nami inni. Podjęła też wątek potencjalności wyzbycia się poczucia winy wobec bliskich a tym samym nowego otwarcia swego życia.

We współczesnej psychologii, Hellinger oceniany jest skrajnie. Dla wielu jego metoda to objawienie, dla innych hochsztaplerka. Z pewnością system ustawień, jest bardzo twórczą i wizualnie pociągającą formą psychoterapii, gdzie pacjent jest uczestnikiem nowego opisu rzeczywistości. Dodatkowo stymulowany słowem i gestem innych, uczy się sterować swoim losem. Wszyscy dobrowolnie tworzą rodzaj spektaklu.
Orzechowska potraktowała to jako eksperymentalny model, którego była uczestniczką. Jej kreacja została wzmocniona podwójnie w wystawie, poprzez zaproszenie do sesji fotograficznych profesjonalnych aktorów i reżyserowania tej sytuacji.

Ciekawe, że autorka skierowała się w stronę fotografii jako nośnika pozamaterialnego. Jest to bliskie myśli Stefana Wojneckiego, o związkach fotografii z prasztuką, z praktykami magicznych obiektów, ponieważ odwołuje się do obrazów znalezionych w świecie, jedynie zanotowanych i utrwalonych1.

Metafizyka bliska rytualności jeszcze mocniej uwidacznia się w instalacji wideo, gdzie napięcie budowane jest przez historię aktorów jak i formę, synchronicznego połączenia wszystkich dram. Charakterystyczny dla wszystkich przedstawień jest dojmujący spokój. Podskórnie wyczuwana emocjonalna walka przejawia się tylko w skrywanym łkaniu.

Orzechowska choć wielokrotnie sięgała w swych pracach po motywy i formy zaczerpnięte ze sztuk performatywnych: teatru, tańca i kina, tym razem odwołała się do teatru jako wizualnego i ideowego klucza dla konstrukcji wystawy. Ekspozycji, która łączy cykl ponad dwudziestu niewielkich formatowo fotografii z pięciokanałową instalacją video. W obrazie znalazły się postacie, zróżnicowane wiekiem i płcią. Aktorzy zostali potraktowani jak trenowani zawodnicy, nawet zunifikowani strojem. Wymiar ideowy odgrywanych ról np. matka, dziecko, choroba, śmierć symbolizowane były przez postać ludzką. Wizerunki uczestników, często o wymiarze symbolicznym wzbogacone zostały o graficzny opis zależności. Notatki na marginesie, matematyczne wzory, symbole typograficzne pozwalają domyślać się tematu poszczególnych etiud.

Wiele w nich odniesień do ikonografii chrześcijańskiej jak grupa św. Anny Samotrzeciej - reprezentowana u Orzechowskiej przez męża w objęciach żony i jej brata. Ustawienia uzdrawiającego relację małżonków poprzez łączność z rodzeństwem płci męskiej. Ciekawą transpozycją jest pokłon trzech króli, gdzie syn kłania się ojcu, dziadkowi i pradziadkowi. Nieco irytujący w metodzie Hellingera jest jego męskocentryczny sposób widzenia równowagi świata toteż wiele z ustawień ma charakter podporządkowania a symbolizującymi śmierć i chorobę lub nałóg jest zwykle figura kobiety. Nieco inaczej jest w stworzonej przez artystkę pięciokanałowej instalacji wideo pt.: Lepiej. Tu bohaterowie są w pewnym sensie „namaszczeni" przez samą autorkę- kobietę, która wprowadza ich na scenę. Przestrzeń z przejmującą pustką i samotnością pojedynczych postaci. Ich traumę wyrażaną w pantomimicznym geście podkreśla cisza przerywana tylko chwilami przez jedno słowo: lepiej. Słowo – synonim sukcesu terapii, słowo którym kończą się wszystkie opowiedziane pozasłownie dramaty. Matki i córki, syna i ojca, córki i ojca i jedynego jakby na przekór samodzielnego w swoim ustawieniu mężczyzny. Orzechowska ciekawie potraktowała przekaz. Całość bowiem, pięć zsynchronizowanych obrazów eksponowanych na nieregularnie rozmieszczonych w stosunku do siebie ekranach, tworzy rodzaj choreograficznego układu scenicznego. Jego pozytywne przesłanie ma jednak swobodniejszy charakter i jest bardziej krytycznym spojrzeniu na dążenia do ładu. Poszukiwanie porządku ujawniło się też w kosmicznym chaosie wygaszacza ekranu otoczonym przez instalację rysunkową w galerii. Szkoleniowo wręcz, za pomocą białej kredy na czarnej tablicy ściany artystka wyłożyła zasady metody Hellingera. Praca przyjęła formę legendy dla odczytania sensu ekspozycji i w sposób ciekawy otwierała nowe możliwości interpretacji.

Ustawienia/ćwiczenia
są badaniem granic przyzwyczajeń i możliwości autozmiany, ale także szerszym pytaniem o powody zakłóceń w rozwoju osobowości i brak kształtowania relacji społecznych. Szczególnie dzisiaj podczas kryzysu tożsamości temat ten wydaje się być szczególnie ciekawy. Choć artystka nie afirmuje metody ustawień systemowych, to wskazuje na sposoby socjotechnicznej manipulacji, której spragnieni bezpieczeństwa jesteśmy skłonni się poddać. Przenosząc to na zagmatwane relacje społeczne, konflikty o podłożu materialnym, religijnym i narodowościowym można by stwierdzić, że konstruktorami nowego wspaniałego świata i uzdrowienia jego członków mogą być artyści. Jednak w metodzie proponowanej przez Patrycję Orzechowską nie ma miejsca na zamach stanu, rewolucję czy krucjatę. Współczesna sztuka społecznie zaangażowana wzbogaca się więc o jeszcze jedno narzędzie: spokojne, bezgłośne przyporządkowanie miejsca poprzez zdobycie umiejętności nowego opisania siebie.



1 Stefan Wojnecki, Fotografia - podwójna gwiazda kultury, ASP w Poznaniu, Poznań, 2007
Ta strona jest zoptymalizowana pod przeglądarki: Mozilla Firefox 3.0+, Opera 10.0+, Internet Explorer 6.0+, Safari 4.0+