Małgorzata Jankowska
Bez tytułu
_ 2009


Cykl Bez tytułu Patrycji Orzechowskiej jest zbiorem cytatów z kinematografii światowej, chociaż nie został w nim przywołany żaden konkretny tytuł a jedynie zamglone, poddane zabiegowi 'nie ostrości' wybrane kadry z filmów. Cykl składa się z wydruków cyfrowych oraz pokazu 100 slajdów/klatek. To co widzimy na obrazach to przedstawienia około trzydziestu filmowych par, wyciętych - 'uwolnionych' z fabuły. Trwanie tych obrazów poza filmowym i rzeczywistym czasem, poza historią i miejscem uwiarygodniającym ich ontologiczną tożsamość, a przede wszystkim poza widzialnością do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni nie tylko gubi pierwotny sens przekazu, ale przede wszystkim zmienia istotę samego obrazu. Nieostre fotografie nie pozwalają w pełni obejrzeć wybranych scen, nasycić oczu bogactwem wizualnej narracji jakby broniąc dostępu do niej niedopowiedzeniem. Wizerunki, które ostatecznie uda nam się 'przechwycić' to jedynie zarysy lub odległe cienie postaci, w których możemy, lecz nie musimy rozpoznać znanych twarzy. Ich obecność w naszej pamięci, jak pisze artystka także ulega zatarciu, lecz nigdy nie znika do końca. Ciekawości nie pozwala również zaspokoić pokaz slajdów, z ruchomym autofokusem, który bez powodzenia szuka idealnej ostrości obrazu.

Aby więc zobaczyć cokolwiek musimy 'chwytać' obrazy na krawędzi widzialnego i niewidzialnego, zmuszając umysł do ciągłej rewizji pierwszego spojrzenia. Dematerializacja obrazu równocześnie odbiera przedstawionym postaciom ich realną obecność (fizyczność). Instalacja podlega więc ciągłej delokalizacji nie pozwalając domknąć ostatecznego jej sensu. Niepewność i dezorientację podsycają pojawiające się pytania 'co lub kogo zobaczyłem' , 'czym' to było' lub 'co on/ona robią' oraz 'czy rzeczywiście to co widzę, jest tym co myślę że widzę".

Wybrane przez artystkę filmy opowiadają skomplikowane historie ludzkiego życia, a wyjęte z nich pojedyncze sceny koncentrują uwagę na niespełnieniu - braku porozumienia, zdradzie, odrzuceniu. Fakt, iż artystka użyła gotowych wzorów - kulturowych klisz rozpowszechnianych przez filmowe medium, każe widzieć ten projekt jako krytykę współczesnej kultury po-nowoczesnej, w której nadmiar obrazów oraz ich ciągłe zagęszczanie i nawarstwianie prowadzi do utraty ich autentyczności oraz osłabienia przenoszonych za ich pośrednictwem informacji. Z drugiej strony dobór środków oraz sposób prezentacji dzieła obnaża wyćwiczony model postrzeżeniowy ukazując bezsilność wobec niejednoznaczności jaką może wywołać pojedynczy kadr.

Efekt znikających i pojawiających się obrazów, ruchoma nieostrość, która pozwala jedynie na szybkie ich przyswajanie oraz fotografia zamglonych, niewyraźnych, jakby widzianych z oddali scen zdają się spełniać w ujęciu krytycznym tezę Paula Virilio o prędkości i znikaniu. Bez tytułu okazuje się nie tylko sprawdzianem, ale i pułapką, w którą wpadamy nie tylko my, ale i kultura wizualna.

Podjęta przez artystkę skomplikowana gra pomiędzy widzialnym i niewidzialnym jest również próbą "oczyszczania widzenia". Obnażenie mechanizmu widzenia w kontekście kulturowych przyzwyczajeń ujawnia zarazem, sposób jej funkcjonowania: „dotychczasowa historia kultury jest obszarem realizowania się swoistej 'zmowy' widzenia i myślenia, w ramach której widzenie pozostaje w służbie myślenia" i idąc dalej myślą Iwony Lorenc w kontekście tez Maurice Merleau-Ponty'ego, ukazującej iż „w ramach tej 'zmowy' widzenie traci autonomię postrzegania rzeczy takich, jakimi one są, zanim zostaną ujęte w siatkę pojęć"1. Celem jaki stawia Bez tytułu (świadoma rezygnacja z tytułu) byłoby więc jakby chciał Merleau-Ponty aby 'odkryć swoisty, odrębny od pojęciowego, percepcyjny porządek widzenia, jego 'milczący' (tj. nie ujęty w dyskurs pojęciowy) logos" 2.


1 Iwona Lorenc, Świadomość i obraz [Awareness nad image], Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2001, p. 145.

2 Ibidem.



Ta strona jest zoptymalizowana pod przeglądarki: Mozilla Firefox 3.0+, Opera 10.0+, Internet Explorer 6.0+, Safari 4.0+